28 October 2015

Inni mają zegarki, ja mam pisaczki.

Cóż, niektórzy kupują sobie w nagrodę za obronę zegarki, biżuterię, a ja kupiłam sobie tusz kreślarski i garść pisaczków. I jestem równie zadowolona :3 
Póki co jadę powoli z 30 days monster girls challenge, co daje nikłą nadzieję, że mooooże wreszcie zapełnię szkicownik kupion ze +3 lata temu.

08 October 2015

Inktober 2015

Kurde. Wiem, że miało być #inktober, ale wyszło mi bardziej #crayontober #watercolortober i #promarkertober. A pomiędzy nimi gdzieś się zaplątał inktober. Także ten. Jak na mnie to i tak close enough.

Ponownie, nie wiem ile rysunków uda mi się wyprodukować. Bo, nie oszukujmy się, codziennie jeden to się nie powiedzie z pewnością. I choć w szkicowniku już coś się rodzi, I make no promises! Doszłam przynajmniej do wniosku, że zdałoby się jeszcze kilka promarkerów, toteż czaję się jako ten czajnik na allegro. Bo póki nie mam tabletu w pełni sprawnego, fajnie jest sobie przypomnieć analogowe techniki :)

Tematycznie wracam do fanarcików. Zidane zrobi wiele, żeby zaimponować Garnet.


Zidane, Garnet, Vivi (c) Square-Enix

05 October 2015

Mujborze, to jeszcze żyje!


Stary i zwietrzały Suchar Sucharewicz odnośnie TEGO. Myślałam, że dziadostwo przepadło w odmętach internetu, ale na szczęście nie :D

01 October 2015

Bo żeby przesunąć krzesło, weźmiesz mopa...

I niech to nawiązanie do Masochisty przyświeca temu paskowi.

Musicie wiedzieć, że jestem dupa wołowa i potłukłam na feście szybkę od telefonu. W sumie po stłuczce działał i nie miałam i nie mam specjalnego parcia, żeby ją wymienić. Bo niespecjalnie mi toto wadzi.

Po jakimś czasie jednak bateria od telefonu zwiększyła objętość, nie mogłam domknąć tylnej klapki, a sam fon zaczął siorbać energię jak opętany. Co już zaczęło mi fest wadzić. No i się wybrałam do puntu serwisowego: