19 May 2015

Clockwork Lemon strona 1

No ja nie wiem, że ten mój tablet głupawki non stop dostaje, chyba czas najwyższy napisać do Wacoma "DZIE MOJE STEROWNIKI, ŁOSIE?!".


Ten tego... Więc kiedyś miałam pomysł, żeby zrobić komiks o scenkach rodzajowych z mojej fikcyjnej knajpy o wdzięcznej nazwie Clockwork Lemon, którą to miałam prowadzić po społu z trzema koleżankami. Wafel z tego wyszedł, bo nie miałam więcej pomysłów niż bodaj toczenie sporych rozmiarów beki z pomywacza oraz wyrzucaniu ludzików na kacu za węgieł. Rozbuchanej serii o ilościowym kalibrze Thorgala raczej bym z tego nie wyrzeźbiła. Choć jak tak dłużej o tym myślę, to może kilka pasków bym z tego wystrugała, w jakimś pokręconym, kreskówkowym stylu (bo do czegoś tak absurdalnego pt. ja i knajpa nie nadaje się nic realistycznego). Do przemyślenia.

A smarowałam to bodaj pisaczkami Pigma Micron i Pro Markerami. Na losowym papierze.

17 May 2015

Tiparillo i Rudy


Swojego czasu popełniłam coś takiego, po oczytaniu się "Białego Oleandra". Książka jest napisana niesamowicie plastycznym językiem i miałam nieraz ochotę przenieść słowa Astrid na papier. Jak do tej pory udało mi się narysować jedynie ten fragment, w którym bidula izoluje się od swojej rodziny zastępczej w czasie świąt.

11 May 2015

Grunge'owa Lightning - WIP

Co prawda nie grałam w Final Fantasy XIII (jeszcze, bo mimo masy narzekań chcę i tak w tę grę kiedyś zagrać), ale pogrywam sobie ostatnio często w Dissidię Duodecim. Taka ciekawa kompilacja wszystkich dotychczasowych gier w serii, o ile się przymknie ócz na fabułę, która jest kompletnie pozbawiona sensu (że o kreacji postaci nie wspomnę, bo niemal cała obsada została charakterologicznie wypaczona... ale cóż zrobić, kiedy w grze jest do wyboru ponad 20 miśków, to trudno o indywidualność). Prawda, gra ma sporo wad, ale jest cholernie satysfakcjonująca, kiedy człowiek chce po ciężkim dniu roboty po prostu złoić kilka dupsk ;) A co za tym idzie, jedną z moich ulubionych postaci do tegoż łojenia jest właśnie Lightning. 
I tak sobie gdybać zaczęłam, jak by wyglądała Light współcześnie. Nie pasował mi do niej wizerunek powabnej damesy, ani romantycznej dziouszki, toteż postawiłam na nieco grunge'owy styl.



Póki co WIP (anatomia rąk boli), ale na bank będę kończyć (trza korzystać, póki tablet nagle przestał odmawiać współpracy). I coś mnie korci, żeby nabazagrać potem Kuję, bo zawsze chciałam go narysować w normalnym wdzianku :P (bo ile w oryginalnej grze mogłam je przełknąć ze względu na głębię postaci, tak w Dissidii zostałam tego pozbawiona. I za każdym razem gdy go widzę, to mam ochotę syknąć OESSSSU).

Update - 16.5.2015

Na śmierć zapomniałam, że jak jest Lightning, to nie obędzie się bez różyczek, toteż maznęłam jeszcze wianek. No. Teraz zacznę medytować nad biżuterią.